Płyń Bystrzycą do morza


Czytelnicy „Dziennika Wschodniego” (wcześniej „Sztandaru Ludu”) wiedzą o morskiej pasji red. Zbigniewa Miazgi. Przez wiele lat na łamach tej gazety ukazywały się pachnące egzotyką i przygodą reportaże jego autorstwa. Uczestniczył w ośmiu dalekomorskich rejsach, w tym dwóch dookoła świata, na statkach Polskich Linii Oceanicznych i Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni oraz Polskiej Żeglugi Morskiej w Szczecinie. Potem przesiadł się na jachty. Reporterskie relacje z podróży przesyłał m.in. z Japonii, Filipin, Brazylii, Urugwaju, Nowej Kaledonii, Wysp Kanaryjskich, Argentyny, Kanału Panamskiego, Peru, Tahiti i portów już bliższych nam. Reportaże te cieszyły się powodzeniem u czytelników, bowiem autor dysponuje dobrą polszczyzną, nie stroni od sensacji, dramatyzmu i … pieprzu. A przy tym, robi to wszystko, czyli pisze z dużą starannością, pełnym zaangażowaniem, wiedzą, znajomością każdego tematu.  
Koledzy, prawdziwie życzliwi koledzy, namówili go do wreszcie do wybrania swoich najlepszych tekstów i złożenia ich w życzliwym dla dziennikarskiej braci znanym lubelskim Wydawnictwie Polihymnia. Krok ten uzyskał aprobatę Miasta Lublin wspierającego ciekawe wydarzenia związane z 700-leciem grodu, przypadającego w przyszłym roku. Prawdopodobnie nie bez znaczenia był tu fakt przywołania przez Zbyszka Miazgę nad podziw bogatej historii „morskiego” Lublina. Ale pozostałe reportaże są już jak najbardziej morskie, stąd odpowiedzialny i intrygujący tytuł: „PORTOWE OPOWIEŚCI”.
W kwietniowy wieczór (dla historyka: 8 kwietnia) w nadzwyczaj dla dziennikarzy gościnnym Domu Kultury LSM odbyła się promocja tego tomu. Dyrektor Andrzej Zdunek, wyraźnie zadowolony z powodu nadkompletu widzów,  przywitał: gospodynię wieczoru i lektorkę książki, aktorkę Teatru Osterwy Annę Świetlicką, dokonującą „przesłuchania” autora Ewę Hadrian; a także i jego samego, czyli Zbyszka Miazgę. Miłą niespodzianką było pojawienie się Grupy „Za burtą”, która – wspomagana przez widownię i … własną dzieciarnię – brawurowo zademonstrowała urok  szant. Ze sceny powiało prawdziwie morską przygodą.    
Odbył się też prawdziwy chrzest morski pachnącego jeszcze drukarską farbą tomu „Portowych opowieści”. A było to tak: matka chrzestna, czyli dr Malina Miazga-Karska, prywatnie córka autora, umoczyła purpurową różę w winie i uderzyła nią z lekka w książkę, głosząc formułę: ”Płyń Bystrzycą do morza, opowiadaj o trudzie marynarzy, sław imię autora i wydawcy”... A potem było już tylko słodko, przy torcie, ciastach i winie.
Wszystkim tym, którzy przegapili tę uroczystość w Domu Kultury LSM a zainteresowanym tą niezwykłą książką, podpowiadamy kontakt z Wydawnictwem Polihymnia lub bezpośrednio z samym autorem (zbigniew.miazga@wp.pl
Krzysztof Stankiewicz