Pamiętamy o przyjaciołach

Po raz jedenasty na kortach klubu TopSpin w Lublinie przy ul. Jutrzenki odbył się tenisowy memoriał  Marka Obary i Andrzeja Wawrzyckiego, naszych zdecydowanie przedwcześnie zmarlych przyjaciół dziennikarzy. Udziałem w zawodach tenisowa brać, jako bodaj jedyna przypomniała o roli Marka i Andrzeja w szalenie dynamicznym rozwoju - w swoim czasie macierzystych redakcji ( Polskie Radio i Telewizja, Sztandar Ludu, Dziennik Wschodni), także o kolosalnym Ich wkładzie w popularyzację kultury fizycznej. Tenis "biały sport" był preferowany przez Zmarłych zwłaszcza w sferze organizatorskiej; przypomnę o wręcz wzorcowej animacji kilkunastu zawodów rangi mistrzostw Polski, pamiętając także o bezstronnym i uczciwym  kierowaniem przez Nich  sekcją ternisową KS Budowlani. Turniej memoriałowy niegdyś w ogólnopolskiej dziennikarskiej obsadzie, skurczył się do lokalnych zawodów, już bez udziału redaktorów sportowców. Sprawia to bezwgzlędna współczesność, mocno krępująca poczynania - zwłaszcza ekonomiczne również dziennikarskiego srodowiska. Symboliczna obecność na korcie niżej podpisanego tylko potwierdziła tę niewesołą rzeczywstość.Memoriał tradycyjnie organizowany przez prezesa ogniska TKKF Grażyna Mietka Piecha przyniósł następujące wyniki:
kat. + 45 lat
1. Jacek Gdula
2. Jarosław Popławski
3. Mirosław Borzęcki
kat do 40 lat
1. Przemysław Kliber
2. Przemysław Szajda
debel open
1. Bogdan Duda- Przemysław Kliber
2. Jacek Gdula- Jarosław Popławski
3. Mirosław Borzęcki- Jan Flisiak i Mieczysław Piech - Witold Miszczak.
Lubelski OddziaL Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczpospolitej Polskiej jak zwykle nagrodził wybranych tenisistów. W tym roku nasze trofea wręczyliśmy Jackowi Gduli, zasłużonemu 58- letniemu trenerowi, imponującemu bogatym repertuarem uderzeń i godnym podziwu timingiem. Drugi laur otrzymał Jarosław Popławski,, ktory z powołania jest ... księdzem,, a zawodowo naukowcem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego z profesorskim tytułem. Wielebny tenisista występuje na korcie w sportowym markowym uniformie, zostawiając kapłańskie szaty na bardziej stosowne okazje. W grze jest arbitrem elegancji, nie wybaczając jednak rywalom żadnych błędów.

Witek Miszczak
PS. Kartką czerwonego odcienia obdarowujemy redakcję " Dziennika Wschodniego", która skąpiąc jakiegokoolwiek gadżetu dla któregokolwiiek uczestnika zawodów dała niechlubny dowód braku szacunku dla swego nieżyjącego, wybitnego dziennikarza. Wstyd i hańba. 

SPORT