W MARZANNIE

Przy bigosie i dziennikarskich książkach

W połowie listopada 2015 r. po raz dziesiąty w Siedlisku Folkloru „Marzanna” w Niedrzwicy Kościelnej odbyło się Święto Bigosu. Po raz pierwszy za zaproszeniami, ale i tak w ogromnej sali weselnej zgromadziło się 700 – 800, a może i tysiąc uczestników.  Dla więcej po prostu nie było miejsca. Ci, którzy znaleźli się we wnętrzu, bawili się znakomicie. I smakowali. A było co smakować, bo swoje bigosy przygotowało kilkanaście restauracji, szkół gastronomicznych oraz dziennikarze. Ci ostatni wystartowali w mistrzostwach Polski na najlepszy dziennikarski bigos.  Dziennikarze nie tylko zmierzyli się z bigosem, ale także zaprezentowali swe najnowsze książki, a to „Leksykon dziennikarzy i redaktorów Lubelszczyzny” wydany przez Lubelski Oddział SDRP oraz „Podróż do krawędzi wieczności” Krzysztofa Stankiewicza.
Pochodzenie nazwy tej potrawy - bigos - nie jest do końca znane. Prawdopodobnie zaczerpnięte zostało z języka niemieckiego lub włoskiego, ale potrawa jest bardzo dobrze znana każdemu Polakowi. Pierwotnie słowa tego używano do określenia sposobu siekania, a następnie znalazło ono zastosowanie do galarety z siekanego mięsa, zaś od mniej więcej XVII wieku, na co wskazuje wiele starych ksiąg, zostało zastosowana do potrawy z siekanej kapusty. I tak zostało po dziś dzień. Bigosów i przepisów nań jest jednak tyle, ilu jest kucharzy, choć wszystkie opierają się na tych samych głównych składnikach, z których najważniejszym jest oczywiście kapusta.
Do Polski bigos prawdopodobnie został sprowadzony z Litwy przez króla Władysława Jagiełłę, który to podczas polowań potrawę tą kazał serwować. W kuchni staropolskiej znany był i podawany zazwyczaj na polowaniach bigos z wiwatem. Sekretem przygotowania było nakrycie naczynia, w którym był przygotowywany – a mianowicie świeżym ciastem. Pokrywka z ciasta musiała być bardzo szczelnie przylepiona, a bigos podgrzewało się do momentu wystrzelenia pokrywy. Gdy pokrywa pod wpływem ciśnienia wystrzeliła, bigos był gotowy do spożycia. Prócz naszych tradycyjnych polskich bigosów wyróżnić możemy jeszcze bigos litewski, który przygotowuję się na kapuście słodkiej, a kiszoną zastępuje kwaśne jabłko. Bigos hultajski zawiera natomiast bardzo dużo drobno krajanego mięsa i słoniny. Bigos węgierski, który jak to zwykle bywa w węgierskich potrawach, charakteryzuje się dużą ilością słodkiej papryki i co ciekawe, jest doprawiany śmietaną. Bardzo pospolity w Polsce, i nie tylko, bigos myśliwski to taki, w którym stosuje się w większości mięsa z dziczyzny. Bigos jest potrawą serwowaną w każdym polskim domu, jak Polska długa i szeroka. Jak żadna inna potrawa, bigos doczekał się wielu bardzo pochlebnych opisów, głównie ze względu na jego niezwykły smak i aromat powstały z połączenia warzywa z wieloma gatunkami mięsiwa.
Wiadomo, ze każdy kucharz robi inny bigos i inaczej on smakuje. Najwięcej smaków bigosu można skosztować tylko w jednym miejscu w Polsce, w Siedlisku Folkloru „Marzanna” w Niedrzwicy Kościelnej, gdzie wraz ze Stowarzyszeniem Miłośników Folkloru organizowane jest święto na chwałę tego być może najbardziej polskiego przysmaku. Jury złożone z dziennikarzy z całego kraju ma za zadanie rozstrzygnąć, który z bigosów jest najlepszy i przyznać nagrody: Złoty, Srebrny i Brązowy Gar, przyznawana jest też Nagroda Publiczności. W tym roku, zdaniem jury obradującej pod kierunkiem Anny Archackiej-Siermińskiej najlepszy bigos przygotowała restauracja „Olka” W Lublinie i ona też otrzymała Złoty Gar. Następne miejsca zajęły: „Jakubowa Izba” z Niwy Babickiej i „Zielony Dworek” z Kraśnika. „Stary Młyn” z Bełżycach otrzymał wyróżnienie. Natomiast Złoty Gar w kategorii szkół zdobyli nauczyciele i uczniowie Technikum ZDZ w Kraśniku. Następne miejsca zajęły: Centrum Usług Szkoleniowych „Lider” w Lublinie, Szkoła Gastronomiczna ZDZ w Lublinie oraz Zespól Szkól Rolniczych w Pszczelej Woli. Spośród dziennikarzy i artystów nagrody za najlepszy bigos otrzymali: Ryszard Rembiszewski, Rafał Ziemkiewicz oraz Monika Jarosińska.
Nie samym bigosem człowiek żyje. Na Święcie Bigosu w Niedrzwicy było również mnóstwo wydarzeń kulturalno-rozrywkowych. Lubelscy dziennikarze promowali najnowsze książki. Krzysztof Stankiewicz zaprezentował przywiezioną wprost z drukarni podróżniczą książkę, zatytułowaną „Podróż do krawędzi wieczności”.  Spotkała się ona z żywym zainteresowaniem wśród uczestników bigosowej uczty; autor od wpisywanych dedykacji nabawił się łokcia tenisisty.  Stanisław Wojnarowicz w imieniu wydawcy zaprezentował „Leksykon dziennikarzy i redaktorów Lubelszczyzny” pióra Al. Leszka Gzelli.  Na estradzie wystąpili m.in. Monika Joroszyńska, Danuta Stankiewicz, Tomasz Martyniuk, Orkiestra Dęta z Niedrzwicy, Zespół Pieśni i Tańca „Jawor” UP w Lublinie oraz Zespół Ludowy „Kłoczewiacy” z Kłoczewa. Zabawa, czy też raczej wspólna biesiada, trwała do późnych godzin wieczorowych. Następna taka, dopiero za rok.
KS